Kategorie: Wszystkie | Bayern. | Kawa. | Kraków | Moje ulubione cytaty. | Pisarze. | Piękne. | Strony internetowe.
RSS
poniedziałek, 09 czerwca 2008
4.

kliknij na zdjęcie. by thesuppersready.

Wszystkie poważne przed-sięwzięcia, takie jak ukończenie szkoły, rękopisu, dzieła sztuki, opieka nad chorym bliskim, wchodzą w końcu w etap, kiedy energia, niegdyś świeża i młoda, starzeje się, podupada i nie może nic więcej udźwignąć.
Najlepiej, żeby kobieta zdała sobie z tego sprawę już na samym początku przedsięwzięcia, bo często zmęczenie jest dla niej zaskocze­niem. Wtedy załamuje ręce, lamentuje, szepcze o klęsce, swojej niezdat-ności do niczego, bezwartościowości i tym podobnych. To nie tak. Utrata energii to zwykła kolej rzeczy. Tak działa Natura.
Błędne jest założenie, że w pierwiastku męskim tkwi wieczna, niepokonana siła. To fałszywe przekonanie wpojone nam przez kulturę, które trzeba wykorzenić z psychiki. Ono sprawia, że zarówno męska energia w psychice, jak i sami mężczyźni w społeczeństwie czują się niepotrzebni i bezwartościowi, kiedy ulegają zmęczeniu i pragną odpo­cząć. To naturalne, że każdy człowiek potrzebuje przerwy w intensyw­nej pracy, by odnowić swe siły, odświeżyć się. Funkcjonowanie natury Życia-Smierci-Życia polega na cyklicznym ruchu, który stosuje się do wszystkich istot i rzeczy.
W opowieści stara kobieta rzuca na podłogę trzy włosy. W mojej rodzinie jest powiedzenie: „Rzuć trochę złota na podłogę". Wywodzi się ono od desprender laspalabras, co w tradycji cuentistas - gawędziarzy i znachorów - znaczy, że dla mocniejszej wymowy opowieści należy odrzucić trochę słów.
Włos symbolizuje myśl, jest tym, co wyrasta z głowy. Odrzucenie kilku włosów czyni chłopca lżejszym, sprawia, że promienieje jeszcze większym blaskiem. Podobnie zużyte idee czy wysiłki nabiorą blasku, jeśli ujmie się z nich nieco i odrzuci. Rzeźbiarz odrzuca kawałki mar­muru, by odsłonić ukryte w nim formy. Jeśli nasze zamierzenia, zamy­sły, idee tracą siłę wyrazu, to musimy niektóre z nich odrzucić. To skuteczny sposób na odnowienie sił, umocnienie w osłabionych aspira­cjach i działaniach, skoncentrowanie uwagi.
Wyrwij trzy włosy ze swego wysiłku, rzuć je na ziemię. Tam staną się jak sygnał pobudki. Padając na ziemię, wy wołają dźwięk w psychice, rozdzwonią się, wzbudzą w duszy pobudzający do działania rezonans. Odgłos odrzucanych idei ogłasza nastanie ery nowych możliwości.
Stara La Que Sabe pielęgnuje element męski, „przycinając zbyteczne gałązki". Dzięki wycięciu uschniętych gałęzi drzewo staje się silniejsze. Wiele roślin rozkrzewia się bujniej, jeśli przytniemy ich kwiatowe pędy. U Dzikiej Kobiety cykl wzrostu i obumierania animusu jest naturalny.

To proces pierwotny, odwieczny. Od niepamiętnych czasów kobiety w ten sposób podchodziły do świata idei i ich zewnętrznej ekspresji. Staruszka w baśni Trzy złote włosy na nowo poucza nas, jak się to robi.
Jaki jest cel tego uzdrowienia, ponownego skupienia uwagi, odzy­skiwania tego, co stracone, biegania z wilkami? Dotrzeć do głównej arterii, do jądra rzeczy, do nasienia i kości wszystkiego w życiu, ponie­waż tam właśnie tkwi radość, tam jest kobiecy raj, tam jest miejsce, gdzie znajdziemy czas i wolność, by być, wędrować, zachwycać się, pisać, śpiewać, tworzyć i nie bać się. Kiedy wilki wyczuwają przyjemność albo niebezpieczeństwo, najpierw nieruchomieją jak posągi, skupione całko­wicie tylko na tym, co widzą, co słyszą, co wyczuwają, co tkwi przed nimi w najbardziej podstawowej formie.
Oto, co daje nam dzika natura - zdolność jasnego, skupionego patrzenia na to, co jest przed nami, smakowanie tego wszystkimi zmy­słami. Do spójnej, skupionej wizji potrzeba wszystkich zmysłów, łącz­nie z intuicją. To do tego świata przychodzą kobiety, kiedy chcą odzy­skać własny głos, własne wartości, wyobraźnię, czystość spojrzenia, losy i odwieczne wspomnienia. Takie jest dzieło skupienia i tworzenia. Jeśli twoja wizja się zaciera, to usiądź bez ruchu. Weź swe idee w ra­miona i kołysz je. Część ich zatrzymaj, część odrzuć, a odrodzą się. Niczego więcej nie trzeba.

3.

kliknij na zdjęcie. by Lucy Spink.

W nocy wszystko wydaje się inne, aby więc dobrze zrozumieć tę historię, musimy wejść w stan nocnej świadomości, stan, w którym jesteśmy wyczulone na każde skrzypnięcie, każdy najlżejszy odgłos. Nocą jesteśmy bliższe samych siebie, bliższe naszym najbardziej pod­stawowym myślom i uczuciom, których w świetle dnia nie odbieramy tak wyraźnie.

W mitach noc to świat, którym włada Matka-Noc, stworzycielka świata. To Odwieczna Matka Dni, starucha znająca Życie i Śmierć. Nadejście nocy w baśniach można interpretować jako zstąpienie w nie­świadomość. San Juan de la Cruz (Święty Jan od Krzyża) nazywał ten stan ciemną nocą duszy. W opowieści noc oznacza czas, kiedy życiowa energia, wyobrażana przez postać bardzo starego mężczyzny, rozprasza się, staje się coraz słabsza. To czas, kiedy — pod jakimś ważnym dla nas względem — idziemy ostatkiem sił.

Kiedy tracimy z oczu jasną, spójną wizję, jednocześnie tracimy energię. W takiej sytuacji najgorsze, co można zrobić, to usiłować za wszelką cenę pozbierać siły. To nic nie da. Jak pokazuje baśń, właściwą rzeczą jest usiąść w spokoju i się kołysać. Cierpliwość, wyciszenie i delikatne kołysanie odnawiają twórcze myśli. Niejedna kobieta nazwa­łby taką chwilę luksusem. Dzika Kobieta nazywa to koniecznością.

Wiedzą o tym wilki. Kiedy pojawia się intruz, wilki szczekają, warczą, nawet gryzą, ale często wybierają przeciwną taktykę - wyco­fują się na pewną odległość i siadają zbite w grupkę jak przykładna rodzina. Siedzą i oddychają razem. "Zebra, poruszają się w górę i w dół, a zwierzęta koncentrują się, zbierają siły, zwracają się do wewnątrz i decydują, co w tej sytuacji jest najważniejsze, co robić dalej. Decydują, że „w danej chwili nie zrobią najmniejszego ruchu, będą siedzieć i od­dychać, kołysać się razem".
Częstokroć, jeśli nasze idee czy zamysły się nie rozwijają, nie działają gładko lub kiedy nie potrafimy ich dobrze wprowadzić w życie, to tracimy zdolność koncentracji. Jest to faza naturalnego cyklu, nad­chodząca, kiedy nasze idee zużywają się, kostnieją albo kiedy to my tracimy świeżość spojrzenia. Jesteśmy stare i zgrzybiałe jak staruszek w baśni Trzy złote włosy. Istnieje wiele teorii wyjaśniających bloka­dy twórcze, w rzeczywistości jednak ich łagodne postacie przycho­dzą i odchodzą jak pory roku, jak zmieniająca się pogoda - z wyjąt­kiem blokad psychicznych, o którym mówiłam wcześniej, takich jak niemożność dotarcia do własnej prawdy, lęk przed odrzuceniem, obawa przed artykulacją własnej wiedzy, obawa przed niekompetencją, zatru­cie głównego nurtu twórczego, nastawienie na przeciętność lub naśla­downictwo.
Doskonałość powyższej opowieści polega na tym, że zarysowuje całkowity cykl rozwoju idei twórczej; małe płonące światełko symboli­zuje oczywiście samą ideę, która powoli wyczerpuje się i niemal gaśnie, zgodnie z naturalnym cyklem. Kiedy w baśni dzieje się coś złego, oznacza to najczęściej, że trzeba wypróbować coś nowego, wprowadzić nową energię, poszukać pomocnika, uzdrowiciela, mistrza czy pomocy magicznych sił.
W baśni spotykamy znów starą La Que Sabe - kobietę, która ma dwa miliony lat. To Ta, Która Wie. W jej ramionach, przy ogniu, przechodzimy odnowę, odczuwamy przypływ nowych sił20. To do tego ognia i do tych ramion wlecze się osłabiony starzec, bez nich musiałby zginąć.
Starzec jest wymęczony długotrwałą pracą, jaką mu wyznaczamy. Na pewno znacie kobiety harujące jak woły, które nagle zupełnie opa­dają z sił. Znacie kobiety, które potrafiły poruszyć niebo i ziemię dla jakiejś publicznej sprawy, by pewnego dnia odwrócić się plecami i po-

wiedzieć: „Do diabła z tym". Ich animus jest wyczerpany, potrzebuje kołysania, kojących ramion La Que Sabe. Kobieta, której energia czy inwencja twórcza zanika, przygasa albo opuszcza ją całkowicie, musi znaleźć drogę do chaty starej kobiety, curandery, znachorki, musi za­nieść tam swój wycieńczony animus, by odnowić jego siły.
Mam wiele pacjentek głęboko zaangażowanych w działalność spo­łeczną. Bez wątpienia w swojej pracy często docierają do momentu, kiedy czują się wyczerpane, na drżących nogach wloką się przez las z gasnącym kagankiem. Wtedy mówią: „Mam tego po dziurki w nosie. Dość, oddam moją przepustkę prasową, legitymację, rzucam działalność związkową..." Zaklinają się, że wyjadą do Auckland, że będą zajadać się ciasteczkami, że cały świat nic je nie obchodzi. Chcą sobie kupić niemodne buty, przeprowadzić tam, gdzie nic się nie dzieje, i przez resztę życia oglądać mydlane opery. Od tej chwili będą pilnować własnego nosa, odwracać się od problemów... wreszcie będą miały spokój.
Choć przemawia przez nie skrajne zmęczenie i frustracja, bez wzglę­du na to, jakie jest ich wyobrażenie o odpoczynku, twierdzę, że zawie­szenie aktywności to dobry pomysł, bo to jest właśnie czas na odpoczy­nek. Jednak zwykle słyszę: „Odpoczynek! Jak mogę odpoczywać, skoro cały świat na moich oczach stacza się w przepaść?!"
W końcu kobieta musi odpocząć, pokołysać się w fotelu, odzyskać skupioną uwagę. Musi odmłodnieć, odzyskać energię. Wbrew pozorom jest to możliwe - nie jesteśmy same - w każdym kręgu kobiet, matek, studentek, artystek czy działaczek zawsze jest ktoś, kto zastąpi te, które potrzebują wytchnienia. Kobieta o twórczej osobowości musi zregene­rować siły, by potem wrócić do intensywnej pracy. Musi się spotkać w lesie ze starą kobietą, wskrzesicielką, Dziką Kobietą w jednej z jej wielu postaci. Dzika Kobieta jest przygotowana na to, że animus co jakiś czas czuje zmęczenie. Nie jest wstrząśnięta, kiedy pada u progu. I nie jest wstrząśnięta, kiedy my padamy. Jest na to gotowa. Nie podbiegnie do nas w panice. Podniesie nas po prostu i będzie trzymać tak długo, aż odzyskamy naszą moc.
My też nie wpadajmy w popłoch, kiedy tracimy impet, rozpęd czy jasność wizji. Tak jak Dzika Kobieta, musimy spokojnie przytulić własne myśli, idee i po prostu z nimi być. Czy zajmujemy się własnym rozwojem, sprawami publicznymi czy związkami z ludźmi, nasz animus musi od czasu do czasu poczuć zmęczenie.
2.
kliknij na zdjęcie. by calvina.

Tematem tej opowieści jest odzyskanie utraconej koncentracji na swojej wizji. Odbywa się ono za pośrednictwem postrzegania zmysło­wego, wychwytywania i kierowania się wskazówkami głosu duszy. Wiele kobiet potrafi osiągać takie skupienie, ale kiedy ich wizja traci ostrość, rozlatują się jak pierze z rozdartej pierzyny.

Ważną rzeczą jest mieć symboliczne naczynie, by włożyć w nie wszystko, co wychwytujemy z dzikiej natury. Dla niektórych kobiet są to pamiętniki, gdzie notują każde przelatujące piórko, dla innych — twórczość artystyczna, taniec, malarstwo, pisarstwo. Czy pamiętacie Babę-Jagę? Ma wielki garniec i lata w kotle, który przypomina moź­dzierz z tłuczkiem. Innymi słowy, posiada naczynia, które wszystko mieszczą. Jej myśli i ruchy zebrane są w jednym miejscu. Tak, posiada­nie symbolicznego naczynia jest rozwiązaniem problemu utraty energii. Ale nie tylko to. Posłuchajcie...

 

 

Trzy złote włosy

Było to dawno temu, podczas głębokiej, ciemnej nocy—jednej z tych nocy, kiedy ziemia wydaje się czarna, a drzewa wyglądają jak zaciśnię­te pięści wyciągnięte do nieba. Właśnie w taką noc szedł przez las samotny stary wędrowiec. Choć gałęzie drapały mu twarz, kłuły w oczy, oślepiały, cały czas trzymał przed sobą mały, dogasający kaganek.

Wędrowiec stanowił niesamowity widok — długie żółte włosy, krzywe pożółkłe zęby i zakrzywione paznokcie. Plecy miał przygarbio­ne, jakby niósł worek mąki, a był tak stary i zgrzybiały, że skóra na twarzy, rękach i biodrach zwisała w luźnych fałdach.

Starzec przedzierał się przez las, wlókł się, chwytając gałązek, ledwie dysząc.

Stopy paliły go jak ogniem. Sowy w koronach drzew pohukiwały razem z jego skrzypiącymi stawami, kiedy krok po kroku posuwał się naprzód. W oddali migotało małe światełko; była tam chatka, ogień, przytulne miejsce, do którego zdążał. Kiedy podchodził do drzwi, jego latarenka już dogasała, a był tak wycieńczony, że upadł na progu.

Wewnątrz przed ogniem buzującym na kominku siedziała kobieta. Gdy tylko starzec pojawił się w drzwiach, podbiegła do niego, podniosła, objęła ramionami i przeniosła do ognia. Trzymała go w ramionach, jak matka trzyma dziecko. Siedziała i kołysała się z nim w fotelu na biegunach. Przesiedzieli tak całą noc - biedny, słaby starzec jak worek kości i silna, choć też wiekowa kobieta kołysząca go i powtarzająca, że już wszystko dobrze.

Przed samym świtem starzec zaczął młodnieć; był teraz pięknym młodzieńcem o gęstych, złotych włosach, silnych rękach i nogach. A ona dalej go kołysała.
Czas płynął, a młodzieniec zmieniał się w małego, ślicznego chłop­czyka o pszenicznych złotych włosach.
O brzasku stara kobieta wyrwała szybko trzy złote włosy z główki dziecka i rzuciła na drewniane deski. Rozległ się dźwięk: tiiii, tiiii, tiiii.
A dziecko zsunęło się z jej kolan i pobiegło do drzwi. Odwróciło się do niej na chwilę, uśmiechnęło promiennie i wzbiło w niebo, by stać się błyszczącym, porannym słońcem.

 

1.

 

kliknij na zdjęcie - więcej zdjęć autora, równie cudownych 

 

Clarissa Pincola Estes - "Biegnąca z wilkami" 

(...) 

Odnawianie twórczego ognia
Wyobraźmy sobie teraz, że mamy wszystko poukładane, nasze za­miary są jasno sprecyzowane, nie toniemy w eskapistycznych fanta­zjach, nasza osobowość jest zintegrowana, a nasze życie twórcze roz­kwita. Potrzeba nam jeszcze jednego atrybutu; musimy się przygotować na nieuniknioną chwilę, kiedy nasza spójna wizja zacznie się zacierać, to jest kiedy na jakiś czas nasze siły się wyczerpią. Co? Po tych wszystkich trudach miałybyśmy stracić swoją wyraźną wizję? Tak, stracimy ją, choć tylko przejściowo; taki jest naturalny porządek rzeczy. A oto piękna opowieść o tym, opowieść, która w mojej rodzinie nosi nazwę Trzy złote włosy.
Moi krewni często powtarzają, że opowieści mają skrzydła. Kiedy moja węgierska przybrana rodzina musiała podczas wojny uciekać z ro­dzinnych stron i przebyć ocean, razem z nią przyleciało z Karpat wiele historii, które znam i wykorzystuję. Na jakiś czas zatrzymali się na Uralu, stamtąd przypłynęli do Ameryki Północnej. Byli niewielką, zrujnowaną grupką ludzi, a ich opowieści, kształtowane przez życiowe doświadcze­nia, podróżowały przez lądy, morza i lasy aż nad Wielkie Jeziora.
Pierwsze ziarenko baśni Trzy złote włosy, które tutaj wyrasta w ro­ślinę, zasiała „Tante" Kata - oddana modlitwie zdolna znachorka wychowana w Europie Wschodniej. W moich badaniach dotarłam do zupełnie innych germańskich i celtyckich baśni, które obracają się wo­kół tego samego lejtmotywu „złotego włosa". Ów lejtmotyw symboli­zuje archetypowy moment zwrotny w psychice. Taka jest natura arche­typów. .. wchodząc w kontakt z psychiką, odsłaniają pewne niuanse swej natury. Jako obrazy symboliczne czasami zostawiają za sobą świadec­twa - wplatając się w ludzkie losy, marzenia, ideał każdego śmiertel­nika. W swojej nieznanej siedzibie archetypy stanowią zbiór psychicz­nych instrukcji, które przemierzają czas i przestrzeń, oświecając każde kolejne pokolenie.